Szukaj
  • Dominika Świątecka-Majewska

Co z tą ZMIANĄ?




Zmiana

Wiedząc co Cię mniej więcej czeka – można się wyspokoić, zebrać siły, czyli się przygotować.

Dotyczy to życia i wszelkich ważnych kwestii. To samo dotyczy procesu zmiany i coachingowego procesu zmiany. Świadomość etapów procesu, pozwala na diagnozę swojego stanu i tym samym mądre kierowanie sobą. Pozwala na zrozumienie i samopomoc.

Wiedząc, że po lecie jest jesień i wiedząc, w jaki sposób przebiega; świadomość, że po jesieni z kolei jest zima, a po niej wiosna z przedwiośniem i dopiero lato – można się przygotować do różnych etapów. Tak samo, jak świadomość etapów grypy – pozwala łatwiej ją przejść. Po prostu.

Zmiana – jak wszystko – ma swoje fazy. Ich świadomość – ułatwia drogę przez zmianę, a także diagnozę stanu obecnego i wyzbycie się samozakłamań. Ułatwia również podjęcie decyzji o zmianie.

Dlatego - w jakiejkolwiek zmianie jesteście, w jakiejkolwiek byłyście, na jakąkolwiek się szykujecie …- chcę Wam napisać o tym, jakie są podstawowe etapy zmiany.

Etapy zmiany:





1. Stadium przedrefleksyjne


To jest etap „komfortowy”. Taki czas, gdy nawet nie wiem, że nie wiem. Więc czym tu się martwić, prawda? Nie zdaję sobie sprawy z problemów, kwestii, wątków, tematów, albo nie chcę widzieć „problemu / kwestii / wątku / tematu”. I w związku z tym nie rozważam, nie dręczę się, nie mam też konsekwencji swoich zachowań. Jestem w tym, co jest. To raczej otoczenie sygnalizuje konieczność zmiany, wysyła informacje o „temacie”, próbuje przekierować Twoją uwagę na dany wątek, porusza z Tobą dany temat, rzuca Ci pytania…. jednak Ty tego nie widzisz lub nie chcesz widzieć. I niczego nie słyszysz i nie słuchasz. Wszystko wpada w głębsze poziomy Ciebie, do podświadomości, poza zasięg Twojego postrzegania.


❖ W tym momencie – nie zauważasz sygnałów podsyłanych Ci przez wszechświat. Nie słyszysz zdań, które są mówione jakby dla Ciebie, nie widzisz tytułów książek, nie wyłapujesz wątków z filmów, nie zauważasz zachowań swoich, innych. Przymykasz oko, będąc częściowo ślepą. Nie widzisz tematu i już.

Jeśli jesteś w tym momencie – program W RYTM SERCA nawet nie wybrzmi Ci w uszach :-)

2. Stadium refleksyjne







Dopuszczasz do siebie problem, wątek, temat, kwestię. Wiesz, że jest; że coś jest na rzeczy.

Koncentracja jest często skierowana na brak, na deficyt, na uczucie niezadowolenia, nieszczęścia, wewnętrznej biedy, na to, czego nie masz.

To czas rozmyślania, przyglądania się, zbierania informacji, słuchania rad innych.

To jednocześnie czas „stania w miejscu”. Zmiana niejako dzieje się wewnątrz, w Tobie. Jest łaknienie, pragnienie zmiany, tęsknota duszy wynikająca ze świadomości braku i/lub z usłyszanych własnych potrzeb. I jest jednoczesny brak działania. To czas zawieszenia – chęć zmiany i chęć zachowania tego, co jest. Bo w tym etapie nie chcesz stracić tego, co już jest. Chcesz, by było inaczej, jednak za nic nie chcesz oddać dotychczasowego.

To jest moment trudny. W tym momencie już wiesz, że nie jest Ci tak, jak chcesz, by było; że Twoje życie nie wygląda tak, jak chcesz, by wyglądało. Czujesz brak, często smutek, złość, przygnębienie, rozgoryczenie, żal, całe spektrum uczuć często przez ludzi unikanych. Możesz marzyć o innym życiu, możesz je sobie wyobrażać, możesz nawet mieć jakieś doświadczenia, które dadzą Ci posmak tego o czym marzysz, więc możesz zaczynać sobie mówić: „ a może jest to możliwe, że … to i to… „. Możesz tęsknić, możesz pragnąć. I jednocześnie nie wiesz, co zrobić, jak zrobić.

A najgorsze jest to, że nie wierzysz, że ta jakość, o której marzysz i do której tęsknisz – może być Twoim udziałem. Bo to czego chcesz jest takie bliżej nieokreślone, takie jeszcze niekonkretne, choć w Twoim sercu już bardzo wyraźne. Bo to, o czym marzysz jawi Ci się , jak jakaś bajka. A bajki to przecież bajki, nie są realne. Na dodatek – Twój świat to świat Twojej wibracji, więc otaczasz się ludźmi podobnymi do siebie. Oni też żyją podobnie jak Ty, maja podobne problemy i niedole i podobny poziom szczęścia i nieszczęścia. Ich bajki są podobne. Dlatego nie masz zbyt wielu przykładów na to, że można inaczej żyć i że można stać się inną. Raczej sądzisz, że te wszystkie osoby, które jawią się jako ekstra liga – oni są albo wybrańcami losu, albo mają coś, co sprawia, że im łatwiej. I to coś – uważasz – jest nie dla Ciebie. Nie wierzysz, że Twoje pragnienie może stać się Twoją codzienną prawdą i to powoduje Twoją bierność, przygnębienie, lęk lub agresję.

Dlatego Twój mózg produkuje i produkuje scenariusze myślowe, zagłuszając serce i duszę. To jest akurat absolutnie naturalne. Mózg działa utartymi ścieżkami. One są najmniej energochłonne. Dlatego każdy pomysł zmiany utartych schematów – jest przez umysł bojkotowany. Sabotujesz sama siebie, swój pomysł na szczęście i spełnienie. Uprawomocnia to Twój lęk. To może trwać bardzo długo, czasem całe życie. Możesz wybierać lękowe budowanie strategii obronnych, zamiast zmieniać.

To również jest czas, gdy umysł pracuje na turbo obrotach – wszystko po to, by znaleźć dowody, powody, argumenty tłumaczące bieżący stan rzeczy i obalające jakikolwiek pomysł zmiany. Jesteś cała w umyśle; myślisz, myślisz, rozmyślasz, analizujesz, każdy wątek oglądasz z miliona perspektyw i snujesz pomysły, domysły, wyjaśnienia, scenariusze. Stoisz w miejscu, ale międlisz wszystko z miliona stron. Rzadko też zaglądasz do tego, co naprawdę czujesz – dlatego nie wiesz, czego chcesz. Możesz tego nie umieć robić lub możesz tego nie chcieć robić. Czemu? Bo to całe piękne nowe, o którym marzysz – jakkolwiek cieszy Twoje serce – jest również jedną niewiadomą, fatamorganą i jest strasznie ryzykowne. Nic tam nie jest pewne. Nic. Nawet to, czy to w ogóle istnieje. A stare – takie strasznie już niewygodne – jednak jest i wiesz, jak się w tym poruszać. Ogarniasz, choć nie jest Ci za dobrze.


❖ W tym momencie jesteś najbardziej niezdecydowana. Krążysz. Wokół komputera, w którym pojawia Ci się program W RYTM SERCA. Niby o nim nie myślisz, a jednak często się w Tobie myśl o nim wyświetla. I jednocześnie mózg natychmiast chroni stare – produkując najtrafniejszy argument: nie jestem jeszcze gotowa, to jeszcze nie mój czas. Brzmi to tak mądrze, że w to wierzysz, przytakujesz sama sobie. Mózg robi „ uffff”…, bo na szczęście sprawił, że nie zechcesz zrobić czegokolwiek, by zmieniać, by iść ku sobie innej, szczęśliwszej, tylko będziesz kisiła się w tym, co jest, międląc temat na różne sposoby. Mózg chętnie z Tobą pomiędli, byś tylko nie wychylała nosa za starego kąta.

W tym momencie zmiany już jesteś w takim miejscu przejścia. Już w Twoim środowisku są kobiety, które żyją inaczej i czują się inaczej i myślą o sobie tak, jak ty byś chciała o sobie myśleć. Ty już widujesz takie kobiety, doświadczasz ich, nawet z nimi rozmawiasz i słuchasz ich opowieści…

Ty już wiesz, że można.

Wszechświat podsyła Ci dowody, znaki, ludzi i nade wszystko podsyła Ci możliwości do zmiany …

I Ty już widzisz te znaki i widzisz zaroszenia…


Jednocześnie jednak mózg i ego robią swoje- Twoje wewnętrzne sabotujące strategie wygłaszają wewnętrzne racje: jeszcze nie jesteś gotowa…, to nie jest jeszcze czas na Ciebie… I tworzy argumenty na nie – na każde rozwiązanie – znajdzie nowy problem: za duża kasa, za długi czas trwania, wyrwany weekend z kalendarza, a wtedy raz nie możesz, bo jedziesz do ciotki, a co jeśli zachorujesz, a czy Ty dasz radę w grupie kobiet, przecież jesteś rozpoznawalna lub przecież masz nieśmiałość… na każde tak – znajdzie się z siedem nie… oby tylko nie zmienić, oby tylko nie pójść do przodu…

Jakby był inny czas, akurat dla Ciebie!!! Jakby ta sekunda życia, w której właśnie żyjesz nie była twoja i dla Ciebie! Wszystko byś uwierzyła, że obecne życie i czas nie są dla ciebie, teraz masz wegetować, siedzieć półżywa, na przetrwanie w starym, a kiedyś … zjawi się światło i czas i że wtedy ego ci powie, że to teraz. Teraz masz nie-żyć, a potem pożyjesz … I Ty tak stoisz pomiędzy zaproszeniem od wszechświata i hamulcem z własnego wnętrza…

Cały szkopuł tkwi w wolnej woli. Ty musisz chcieć, wybrać i za tym pójść. I w to swoje chcenie musisz poinwestować. Wszechświat Cię nie wciągnie za włosy w nowe, do którego Cię zaprasza. Musisz chcieć tam wejść. Jak tylko wejdziesz – on się ucieszy i Ci pomoże, jednak wejść, zdecydować i wejść musisz Ty.

I tu jest cały hokus pokus tego etapu. Od Ciebie wymagana jest decyzja i inwestycja. Decyduję i inwestuję swoje czas, energie i uwagę w robieniu kroczków ku nowemu, nawet gdy mózg i ego wrzeszczą „nieeeeeeeeeeeeeeee”. To tak jakbyś dostała zaproszenie na wesele. Nie wciągną Cię tam za włosy. Ty musisz przyjąć zaproszenie i Ty musisz zainwestować w kieckę i kwiatek i ruszyć ku weselnej przygodzie. Gdy przekroczysz próg – wszechświat weźmie Cię w swoje łapki. Jednak musisz tego chcieć.

Jeśli jesteś na tym etapie – ja mogę jedynie zaprosić Cię do programu W RYTM SERCA, Wszechświat może sprawić, że się z jakichś źródeł o tym programie dowiesz… Okazja popuka kilka razy zapewne do Ciebie… Jednak to Ty decydujesz się, czy inwestujesz w swoje „nie jesteś gotowa, to nie Twój czas”, czy ryzykujesz stare i idziesz w nowe, w zmianę.

Nie martw się – masz całe życie na zmianę :-) Można i za 20 lat :-)


3. Stadium przygotowania




W końcu jednak przelewa się czara i wiesz już całą sobą, że tak być nie może, że już nie chcesz, by tak było, że chcesz to zmienić, że chcesz się zmienić. To jest moment wewnętrznej decyzji. W wewnętrznym dialogu mówisz czemuś/komuś stanowcze „nie” i coś wybierasz. I wtedy zmienia się bardzo wiele.

Zamiast szukać argumentów przeciwko zmianie, zaczynasz szukać sposobów, rozwiązań. Zaczynasz działać „do przodu”. Zasięgasz informacji, stwarzasz opcje, zbierasz argumenty dodające wiary, odwagi, gromadzisz wszelkie świadectwa powodzenia, dowody na to, że się da, że można. Szukasz ludzi, którzy mogą Ci pomóc, szukasz możliwości, rozwiązań. Słuchasz tych, którzy zmienili i im się udało, wciągasz wnioski, zbierasz dowody mocy. Zastanawiasz się, co musi być zrobione, by stworzyć nową jakość swojego życia i być nową jakością. Dowiadujesz się. Przygotowujesz się. Na to, co do zrobienia i na wszystko to, co z tym robieniem się wiąże – potencjalne reakcje otoczenia, przeszkody, trudności, na emocje. Szykujesz się do drogi. Zbierasz siłę i wszystko, co niezbędne.

To, czego potrzebujesz najbardziej to nadzieja, że zmiana jest możliwa, wiara, że można i wsparcie osób, które przeszły drogę wielkiej zmiany i są już na innym lądzie. Tego potrzebujesz najbardziej, bo decydujesz się ruszyć w niewiadome.

❖ Osoby będące w tym etapie zmiany – gdy usłyszą o programie W RYTM SERCA – po prostu się zapisują. Wszelkie „trudności” – traktują jako wyzwania do obejścia. Kasę da się załatwić, termin można przełożyć, opiekę nad dzieckiem można dogadać. To zupełnie inne podejście niż w poprzednim etapie zmiany. Tam – kasa jest nie do przejścia problemem, jeden kolidujący termin to przeszkoda największej rangi, a weekend wyrwany z życiorysu jest wręcz nie do pomyślenia. W tym jednak etapie – szukasz sposobów i rozwiązań, bo chcesz zmienić, bo chcesz działać, bo chcesz wsparcia, bo intuicyjnie czujesz, że Ci potrzebne. Intuicyjnie wiesz, że jeszcze wielu rzeczy nie umiesz, a że wyprawa na nowy ląd tego wymaga. I wiesz, że jak już ruszysz – to nie chcesz się kręcić w swoim pogubieniu w kółko, tylko chcesz jak najmądrzej iść ze sobą przed siebie. Chcesz budować inną siebie, mądrzejszą, szczęśliwszą, spokojniejszą. Nie chcesz w jakiś automatyczny sposób wchodzić w swoje stare schematy i mechanizmy. Szukasz więc wsparcia i towarzystwa w swojej zmianie. I wtedy właśnie trafiają do mnie kobiety na sesję coachingową i program W RYTM SERCA.

Potrzebują mojej wiary w to, że mogą, potrzebują mojej siły i wsparcia oraz mojej pewności. Potrzebują świadectwa, że można żyć inaczej i sięgać po najlepsze w sobie. Nie daję im lukru. Daję tym kobietom prawdę, że będzie różnie, ale najważniejsze, że będą w drodze i będą miały wsparcie. I daję im posmakować pracy coachingowej, by poczuć, jak wpływa na nich i na ich życie. I stwarzam możliwość spotkania się z innymi kobietami, które przeszły coachingowy proces zmiany. Te kobiety są realnym dowodem zmiany. Ich wybór rodzi ich decyzję i rozpoczyna drogę. A drodze – cóż :-) – ruch robi ruch. Zrobisz krok – Wszechświat Ci odpowie.

4. Stadium działania



To jest stadium burzliwe i owocne. To jest czas odcinania się od tego, co niekorzystne – rzeczy, zachowań, osób, nawyków. To jest czas próbowania i wdrażania nowego. Szukania tego, co służy, co rozwija i co zbliża do wymarzonej jakości bycia i życia. Zmiana staje się priorytetem. Budowanie nowej, wybranej jakości staje się priorytetem. Wydatkujesz na to czas i energię. Zmieniasz się „na oczach”. Czasem oczywiście błądzisz, gubisz się, masz dołki, jednak to wszystko jest etapem szukania nowych rozwiązań, wdrażania ich, utrwalania. Otoczenie może reagować na Ciebie różnie. Dla niektórych Twoja zmiana jest bardzo niekomfortowa, bo narusza dotychczasowe status quo i tym samym wymusza ich własną zmianę; dla innych jest niekomfortowa, bo konfrontuje ich z prawdą o nich samych lub pokazuje, że „można mieć odwagę coś zrobić ze sobą i ze swoim życiem”. Dla innych jesteś inspiracją. I ciężko przewidzieć, kto zareaguje jak. Często od tych, od których się najmniej spodziewasz – otrzymujesz wsparcie i motywację, często też Ci, z którymi dotychczas byłaś/byłeś blisko nie mogą znieść Twojej drogi. To czas zmian, weryfikacji wszystkiego, co dotychczasowe (w tym znajomości) i wylęgania nowego, tworzenia nowego, budowania nowej siebie, nowej jakości.

W tym czasie potrzebujesz wsparcia. Czasem przewodnika, czasem towarzysza, czasem motywatora. A najlepiej kogoś, kto ma to wszystko w sobie. Potrzebujesz wzmocnień, pomocy przy dostrzeganiu swojego progresu, by budować swoją siłę i by nie wątpić. Potrzebujesz pomocy w wyciąganiu mądrości z upadków i ze swoich pogubień. To czas, kiedy potrzebujesz niezmiernie dużo życzliwości dla siebie samej. Bo kiedy uczysz się czegoś nowego – potrzeba wiele życzliwości. Stare nawyki mają jeszcze wielką moc, a nowe dopiero się rodzą lub są nie utrwalone. Potrzeba wiele życzliwości i zrozumienia. I potrzebujesz miłości. Wiele miłości – takiej matczynej, pełnej akceptacji, ukochań, zrozumienia. I tego się uczysz i to wdrażasz. By być dla siebie samej taką najcudowniejszą towarzyszką i mamą.

To jest główny moment pracy coachingowej. Rozbrajanie tego, co niekorzystne, hamujące, iluzoryczne. I budowanie tego, co wzmacniające, rozwijające, korzystne i prawdziwe. Ten etap wymaga czasu. Nie ma przepisu, jak długi musi być ten czas. Ważne jest to, jak się zaangażujesz. To jak z nauką języka – przez samo słuchanie osób mówiących w danym języku możesz się go nauczyć – jednak będzie to trwało dłużej, niż gdy sama zaczniesz się go aktywnie uczyć.

5. Stadium podtrzymania


To faza utrwalania nowo-wyrobionych nawyków myślenia, działania, postaw życiowych. Nie jest fazą stagnacji, a raczej fazą pielęgnowania tego NOWEGO, które wyrosło. To faza utrwalania i rozwijania osiągniętego dobrostanu. Tym samym, jest to jednocześnie faza zapobiegania nawrotowi do poprzednich zachowań i postaw.

W procesie coachingowym jest to z reguły – bardzo istotna faza samodzielności. Działania bez opieki coacha, po zakończonym procesie coachingowym. To etap, gdy sam/-a dbasz o siebie i wypracowaną jakość swojego życia. Bardzo ważny etap. Faza samodzielności, czyli to, o co tak naprawdę chodzi.

Oczywiście – jest to moment, gdy nawroty mogą się zdarzać (nawroty starego sposobu myślenia, zachowania, działania, radzenia sobie). Istotne jest ich zauważanie i wyplenianie oraz zastępowanie korzystnie działającymi nawykami myślenia i działania. To etap, gdy sama sobie jesteś mentorem, towarzyszem i wsparciem i od Ciebie zależy jak pokierujesz swoim dobrostanem. Dlatego ten czas wymaga Twojej uważności i zrozumienia właściwości tego etapu. Gdy nadejdzie nawrót – ważna jest świadomość, że to nie koniec świata, to tylko etap drogi i ważne jest wykorzystanie zdobytego dotychczas doświadczenia, wiedzy i mądrości i przełączenie się na korzystne myśli i działania.

6. Stadium zakończenia


To czas, gdy zmiana jest głęboko ugruntowana w człowieku. Tak, że staje się naturalna i silnie zintegrowana ze sposobem życia. Nie musisz już myśleć o tym, jak myśleć i działać, bo masz głęboko w siebie wbudowaną, przez siebie wybraną optykę życia. Taką, która jest korzystna dla Ciebie, uskrzydlająca, rozwijająca. To znaczy, że gdy pojawiają się sytuacje trudne, będące wyzwaniem – nie wywołują one pokusy lub zagrożenia. Nowe, zdrowe, racjonalne sposoby działania i myślenia są Twoim naturalnym wyborem w najtrudniejszych sytuacjach. To czas nowej jakości w życiu. I bycia nową jakością. Oczywiście – tak, jak ogród zarasta chwastami niepielęgnowany, tak i w czasie mocno zintegrowanej, korzystnej optyki życia – potrzeba uważności, czujności i stałego dbania o swój dobrostan. Póki żyjemy – dbanie o jakość siebie i swojego życia jest naszą odpowiedzialnością.




Mam nadzieję, że to jest lub będzie

dla Ciebie pomocne.


Wiesz w jakim jesteś obecnie etapie ?






Proces zmiany, a podejmowanie decyzji odnośnie udziału w programie W RYTM SERCA


Z reguły z nienacka pytam kobiety w trakcie trwanie programu W RYTM SERCA: „czy przypuszczały, że będą kiedykolwiek w tym miejscu, w którym właśnie są?”.


Milkną wtedy na chwilę i zaraz potem mówią, że „nigdy w życiu!”.


Pytam wtedy: „co byś powiedziała tej sobie, która rozważała program W RYTM SERCA?”.


Z reguły jest długie …yyyyyyy…..


Czasem mówią jakieś zdania, które okazują się zdaniami, jakie ja do Was – rozmyślających piszę … jednak… ostatecznie stwierdzają, że i tak w to by raczej nie uwierzyły…

No właśnie. A jednak – potem siedzimy razem, a one są w takim punkcie, w jakim nie sądziły, że będą. I są takie, jakie nie przypuszczały, że mogą być. Wystarczy, że się odważyły (bojąc się), zaryzykowały (wątpiąc lub nie wierząc, ale mając nadzieję) i ruszyły w drogę. Wszechświat już tam o nie zadbał :-)

Na początku jednak …


Nie wierzą. Gdy czytają to, co piszę – nie wierzą, boją się. Gdy słuchają to, o czym mówię – niedowierzają, boją się i jednocześnie bardzo pragną. Gdy słuchają kobiet, które opowiadają swojej drodze – zadają miliony pytań, łapiąc się wszystkich możliwych słów, zwrotów, znaczeń, szukając potwierdzeń, dowodów i uzasadnień wiary. A wiara nie wymaga potwierdzeń, jest decyzją duszy i serca. Niemniej, rozumiem je bardzo dobrze, rozumiem je i z wielką życzliwością je obserwuję. Je – wszystkie kobiety na początku drogi. Każda zjawia się na mojej drodze z innych, swoich powodów. Niektóre sceptyczne, inne otwarte. Niektóre mają optykę na wyszukiwanie uchybień, dowodów przeciwko, inne z optyką na szukanie potwierdzeń, zapewnień, umocnień. Niezależnie od optyki – każda z głębokim pragnieniem duszy. To pragnienie jest po prostu przez jedne zagłuszane i sabotowane, przez inne słuchane w zlęknieniu, nadziei i kruchości. Rozumiem to. I znam to. To naturalny proces zmiany.


Zmiana to ciekawa droga. Zaczyna się od wylęgania z głębokiego pragnienia serca i duszy, z reguły przechodząc fazy głębokiego sabotowania, unieważniania. W tej fazie mózg racjonalizuje wszystkie wołania serca, wszystkie głębokie potrzeby i pragnienia, w tej fazie chwytamy się każdej opinii drugiego człowieka, która dobuduje nam brakujące argumenty, w tej fazie wytłumaczymy sobie wszystko i znajdziemy każdy dowód, powód i wyjaśnienie, wszystko, by obronić dotychczasowe status quo, niezależnie od wewnętrznego, głębokiego pragnienia życiodajnej zmiany. To zrozumiałe. Obserwuję to kolejne lata. Niektóre kobiety przychodzą co roku na spotkania w rytm serca. Z rosnącym głodem duszy i … szukają powodów, by jeszcze nie ruszyć, nie zmieniać… Powód zawsze się znajdzie. I zostają w miejscu, gdzie są, a za rok przychodzą bardziej głodne i … jeszcze bardziej zlęknione lub zabetonowane w sercu, bo uśmierciły w sobie pragnienie życia.

Decyzja jest ważna. Jest trudna. Najtrudniejsze w niej jest zapewne to, że nie ma 100% dowodów na to, że „się zmieni”, „że będę inna” i „będzie inaczej”. Zresztą, człowiekowi takie rzeczy jest nawet sobie trudno wyobrazić, przecież całe życie „był taki” i „żył tak”; chciał się zmienić, nawet próbował i … nic lub niewiele z tego…, więc jak mogłoby być inaczej teraz… Nie ma gwarancji zmiany. Jest za to brutalna prawda: wszystko zależy od Ciebie. Jeśli postawisz na siebie i skorzystasz z okazji, którą sobie stworzysz, jeśli będziesz dla siebie wykorzystywała to, co droga w rytm serca Ci zaoferuje, jeśli będziesz na tyle otwarta, by sprawdzać w sobie i ze sobą, by weryfikować dotychczasowe prawdy, by przymierzać nowe nawyki, sposoby, rozwiązania… - wiele nowego się narodzi. I Ty się narodzisz po raz drugi. Bo zmiana to wcale nie stanie się inną niż jestem, ale stanie się właśnie prawdziwą sobą – bez zbędnych więzów powinności społecznych, bez ograniczeń nałożonych przez siebie i ludzi, bez blokad, złogów, a za to z rosnącą, głęboką świadomością tego, kim jestem, po co jestem i dokąd zmierzam. Wtedy – wszystko jest inne, choć zewnętrze wcale nie musi się zmienić. Jednak Ty jesteś inna i dlatego wszystko jest inne.


To się jednak nie zdarzy dla tych, które wybierają umacniać swoją dotychczasową strefę komfortu; dla tych, które decydują się obudować szczelnie racjonalnymi wymówkami swój lęk przed nowym, przed zmianą i zaangażowaniem w to. Nie zdarza się to wówczas.


Są jednak i takie kobiety, które nawet po kilku latach – przychodzą i mówią: ja już chcę, już muszę, już idę, choćby nie wiem co, idę. I idą, ruszają w program, w drogę zmiany. I potem …, potem, po tych miesiącach zmiany, to one przychodzą na spotkania w rytm serca, by porozmawiać z tymi, które rozważają wzięcie udziału w nowej edycji programu. I patrzą na nie, jakby patrzyły na siebie sprzed roku i wyraźnie czują, jak bardzo są gdzie indziej.


Te, które decydują się na program W RYTM SERCA robią to, bo pragnienie zmiany jest silniejsze, niż lęk. One też się boją, one też nie mają pewności, one też racjonalizowały i szukały gwarancji, jednak one postawiły na siebie, posłuchały wewnętrznego głosu. Większość z nich po prostu mówi „ja czułam, że muszę tam iść; muszę i już”. I wtedy zmienia się optyka. Nie mając pieniędzy – szukają pieniędzy, organizują płatność w ratach, szukają sposobów; nie mając czasu – organizują czas, przestawiają, ustawiają, przesuwają w kalendarzach; nie mając opcji – robią opcję: organizują opiekę dla dzieci, rozmawiają z mężem, załatwiają zmianę kolidujących terminów, po prostu znajdują rozwiązania. Nagle okazuje się, że wszystko można. A przecież nic się nie zmieniło. A jednak – bo zmieniła się optyka. I one już są po drugiej stronie i to to dodaje im mocy. I dzięki tej mocy działają, twórczo, kreatywnie, sprawczo, na rzecz siebie i jakości. Już ruszyła zmiana. Podjęta decyzja napędza całego człowieka. Ruszają nią, dzięki niej poza stare, poza strefę komfortu, ruszają w nowe, w nową siebie, w nową jakość i mają wielką determinację.


A ja im w tym pomagam i kobiety, które towarzyszą im w programie W RYTM SERCA, będąc świadectwem zmiany i czas im pomaga. Czas wylęga zmianę. Każdego dnia – zmienia się wszystko.

I już nie ma dnia, by myśleć – nie dam rady. Bywa strasznie trudno, ale jest prawdziwie i jest do przodu, w kierunku życia. Droga do siebie.

Wiem, że mówienie o tym, jak bardzo zmieni się Twoje życie i Ty jest dla Ciebie, jak niezły film science fiction.


Dlatego zawsze zapraszam na sesję coachingową, na spotkania w rytm serca, by nie mówić, a pozwolić Ci doświadczyć namiastki coachingowej pracy i tego, co w Tobie ona robi. Zapraszam na spotkania w rytm serca, byś mogła poznać mnie i sprawdzić, jak na Ciebie działam. Zapraszam na spotkania w rytm serca, byś mogła poznać kobiety, które przed Tobą przeszły drogę w rytm serca w poprzednich edycjach programu.

Zapraszam więc i Ciebie na spotkanie w rytm serca, które odbędzie się 22 sierpnia 2019 w godzinach 18:00 – 21:00 w Twórczym Centrum Rozwoju Osobistego ALCHEMIA przy ul. Staromiejskiej 13/4 w Olsztynie.

Jeśli jesteś w którejś z wyżej wspomnianych faz zmiany – boisz się, zagadujesz sama siebie, szukasz dowodów przeciwko lub za, racjonalizujesz, argumentujesz, zbierasz opinie…, a jednocześnie czujesz, że.. ciągnie Cię coś, myślami wracasz…, boisz się, nie wierzysz, a w środku jest coś w Tobie, co ma nadzieję… – zapraszam Cię bardzo, bardzo serdecznie.


Napisz. Zgłoś się.

Pozdrawiam serdecznie, Dominika Świątecka – Majewska



117 wyświetlenia

zapisy: 603 088 679

dominika.swiatecka@wp.pl

  • Facebook App Icon
  • Twitter App Icon
  • Google+ App Icon
  • Instagram App Icon
  • LinkedIn App Icon