zapisy: 603 088 679

dominika.swiatecka@wp.pl

  • Facebook App Icon
  • Twitter App Icon
  • Google+ App Icon
  • Instagram App Icon
  • LinkedIn App Icon

PRAWDA

Newsletter

marzec 2015

 

PRAWDA

 

**************************************************

Opowieść z życia:

Moja koleżanka cierpiała kiedyś na potworne bóle podbrzusza. Bóle tak wielkie, że wyłączały ją z życia. Bóle, które pojawiały się często, później codziennie i z dnia na dzień w sposób coraz bardziej dojmujący. Pomimo tego, koleżanka uporczywie udawała, że ich nie ma, że wszystko, jest jak było.

Początkowo tabletka przeciwbólowa przygłuszała sprawę i pozwalała funkcjonować. Wszystko było pozornie okej. Normalna rutyna dnia i realizacja ustalonych planów. Później konieczne było połykać kilka silnych przeciwbólowych pigułek. Coraz trudniej też było mówić, że jest okej, coraz trudniej było mówić, że nie dzieje się nic niepokojącego, czy nowego. Wszystkie planowane spotkania, wyjścia, aktywności gmatwały się, a z czasem brały w łeb z powodu bólu. Nie pomagały nawet tabletki. Jedynym wyjściem było zwinąć się w kłębek w zaciszu swojego pokoju. I płakać. Potem na płacz już nie było siły, był tylko ból.

W pewnym momencie wizyty u lekarza nie sposób było odkładać. Krótka, rzeczowa rozmowa i jakaś recepta, jakieś pigułki, jakiś mało satysfakcjonujący efekt. Kolejny więc lekarz, szybkie spojrzenie, kilka zadanych pytań, odpowiedzi, badanie palpitacyjne, skierowanie na badania dodatkowe, jakaś recepta, jakieś pigułki. I … brak zmian. No, niezupełnie, oprócz somatycznego bólu wzrastała frustracja i poczucie bezsilności.

Tymczasem życie dopominało się o moją koleżankę. Ktoś miał urodziny i trzeba było iść, praca wzywała obowiązkami, kwestie rodzinne. Aktywności dopominające się uwagi i staranie mojej koleżanki, by było normalnie, jak dotychczas, bo przecież jest okej. Ubierała się i biegła, by zrobić zakupy, potem na urodziny. Zaćpana lekami przeciwbólowymi, zbolała, szara, smutna i z poczuciem winy, że nie wywiązuje się z tego, co czeka na zrobienie. Z poczuciem winy wobec osób, które się bawią, umawiają na kawę, dzwonią do niej, ją zapraszają, wyciągając w normalne rytuały dnia, a którym ona smutno serwowała „może”. Wlokła w tę pozorną codzienność siebie, tabletki przeciwbólowe i swój ból.

Aż do momentu, gdy ciało odmówiło posłuszeństwa, gdy nie dało się nie tylko wyjść z domu, ale nawet podnieść z łóżka, gdy jedynym ratunkiem było wykręcenie numeru 112.

***********************************************************************************************

 

SPÓJRZ PRADWDZIE W OCZY

 

- znasz to powiedzenie? Znasz. Każdy je zna. Każdy i wszędzie. W każdym miejscu świata.

Zastanawiałaś się czemu?

My, ludzie, mamy tendencję do samooszukiwania się. Do uładniania spraw; do koloryzowania; do nie-widzenia tego, gdy jest; do wyobrażania sobie; do wyświetlania sobie filmów, zasłaniających życie; do przeoczania ważnych aspektów, czyli nie widzenia całości. Do widzenia fragmentarycznego.

Do życia w nieprawdzie.

Do tworzenia iluzji.

Do zasłon z wyobrażeń.

Do ślepoty.

 

A czym jest PRAWDA?

Prawda jest tym, co faktycznie jest.

 

Czym PRAWDA nie jest?

  1. Prawda nie jest tym, czym chcielibyśmy, by była.

  2. Prawda nie jest tym, czego sobie życzymy, co sobie wyobrażamy.

  3. Prawda nie jest tym, co widzimy częściowo.

 

Udając, że coś jest inne niż jest w rzeczywistości

– wcale tej rzeczywistości nie zmieniamy.

Ona nadal jest. W swoim obecnym kształcie.

Tylko my w niej jesteśmy ślepi. Ślepi i zakłamani.

 

Moja koleżanka nie chciała zobaczyć faktu, że jej ciało sygnalizuje stan w niej i dopomina się o uwagę.

Jej znajomi nie chcieli zobaczyć faktu, iż zdrowie mojej koleżanki szwankuje i marudzili, gdy nie mogła przyjść w umówione miejsce lub zarzucali ją swoimi sprawami.

Lekarze widzieli fragmentarycznie, przepisując leki na niektóre z efektów, nie widząc całościowo i nie szukając źródła stanu.

 

Do czego to prowadziło? Jak myślisz?

Czy udając, że nie ma bólu, że wszystko jest okej, że nadal obowiązuje zaplanowana rutyna dnia – faktycznie tego bólu nie było? Czy moja koleżanka faktycznie była tą samą osobą, co z chwil bez bólu? O tej samej aktywności, witalności i zapale? Czy rutyna jej dnia faktycznie była taka sama? Czy jej relacje były takie same jak sprzed bólu?

 

Nie. No przecież nie. Nawet, gdy udawała, że jest inaczej.

 

POCZĄTEK WSZELKICH SENSOWNYCH DZIAŁAŃ JEST ZAWSZE DIAGNOZĄ STANU WYJŚCIOWEGO.

[Bogdan Wojciszke]

Nigdzie nie pójdziesz, nie rozwiniesz się, niczego nie zmienisz, nigdzie naprawdę nie dotrzesz, nigdzie prawdziwie nie będziesz - jeśli nie otworzysz oczu i nie zaczniesz widzieć.

Jeśli nie zobaczysz prawdy.

Stanu faktycznego.

Jeśli nie dasz sobie oglądu rzeczywistości.

Wszystko zaczynasz od diagnozy, widzenia stanu wyjściowego.

 

***********************************************************************************************

Pytania od czytelniczek:

 

Czasami są takie sytuacje, że lepiej nie widzieć prawdy. Czy prawda zawsze jest potrzebna?

 

Dziękuję za pytanie. Hmmm… W mojej perspektywie - nie ma czegoś takiego, jak „zawsze”, natomiast jest wybór. Każdy go ma. Chcesz widzieć to, co jest, czyli widzieć prawdę, lub nie chcesz. Twój wybór.

Jeśli nie – będziesz w złudzeniu, w ślepocie. Jak człowiek się porusza, działa i żyje w złudzeniu i ślepocie? Po omacku, nieprawdziwie, sztucznie. Pomyśl, jaki to może mieć wpływ na Ciebie i Twoje życie

Jeśli tak – efektem prawdy jest świadomość. Świadomość tego, co jest (okoliczności, uczuć, aktywności, etc. Faktów). Świadomość tego, kto jest (inni ludzie i ja sama – psychostan, zachowanie, potrzeby, etc… Fakty). Świadomość tego, jak jest (relacje, zależności, interakcje, efekt, etc. Fakty). ŚWIADOMOŚĆ FAKTÓW, czyli PRAWDY. To z kolei umożliwia zarządzanie tym, co jest. Zarządzanie, czyli organizowanie w taki sposób, jak chcę, by było. By zarządzać, trzeba najpierw jednak nauczyć się widzieć prawdę.

 

Kwestia wyboru. Jeśli chcesz mieć wpływ na siebie i jakość swojego życia – trzeba siebie i to życie zobaczyć i widzieć w prawdziwym ich kształcie. Zastanów się, co Ci się opłaca i co wybierasz.

Pozdrawiam serdecznie.

Dominika

 

***********************************************************************************************

 

Co jest zatem potrzebne, by widzieć prawdę?

Potrzeba ją WIDZIEĆ.

No właśnie. WIDZIEĆ w odróżnieniu od z góry: WIEDZIEĆ (czyli zakładać).

Potrzebna jest zatem zdolność OBSERWACJI. Trzeba być obserwatorką.

 

***********************************************************************************************

 

Zróbmy ćwiczenie.

Znajdź jakiś przedmiot, który jest przed Tobą.

Zobacz go. Tak, jakbyś widziała go po raz pierwszy w życiu. Zobacz go w ten sposób i zapisz co widzisz.

 

Super! A teraz sprawdź, czy to, co zapisałaś jest neutralne, rzeczowe; czy nie ma w tym wartościowania, ocen. Zweryfikuj, czy zobaczyłaś przedmiot, czy go oceniłaś.

 

Zdolność obserwacji to zdolność widzenia, zbierania faktów, informacji, to neutralność.

Ocena to interpretacja tego, co widzisz (pozytywna i negatywna).

 

***********************************************************************************************

Zaproszenie:

Zapraszam Cię do bycia obserwatorką.

Obserwuj. Widź. Zbieraj fakty. Zbieraj informacje.

Zapisuj swoje odkrycia – to, co widzisz; jak się z tym czujesz; co w związku z tym możesz, co chcesz; kim się dzięki temu stajesz.

Baw się tym i zaciekaw.

Zawsze możesz tego zaniechać i wrócić do stanu poprzedniego. Możesz tez być bogatsza o nowe. Twój wybór :-)

Tylko rób to codziennie.

Żeby rzeczy były codzienne – trzeba je robić codziennie.

***********************************************************************************************

Share on Facebook
Share on Twitter
Please reload